
Za oknem już jesienna aura - koniec września. Deszczowo, pochmurno i niezbyt ciepło. To dobry moment, aby nieco ,,ocieplić atmosferę” poprzez wakacyjne wspomnienia. U progu lata odbyła się nasza harcerska wyprawa pod hasłem: PIRACKA PRZYGODA i rzeczywiście - różnorodnych zdarzeń podczas niej nie brakowało…
Pierwsze zadanie polegało na wysłuchaniu pirackiego listu (kapitana Orinoko) i odszukaniu w zaroślach skrzyni skarbów. Jednym ze znalezisk okazało się bardzo stare wydanie ,,Robinsona Crusoe”. Trzeba było wyszukać w nim informacje, które mogły się przydać podczas dalszej wyprawy. Czy ktoś z Was wie, co zakładano w tamtych czasach na głowę niewolnikom?
Kilkanaście metrów dalej rozbitkom w tarapatach udzielaliśmy pierwszej pomocy. Kolejny punkt uczył nas przezwyciężać fobie – szczególnie arachnofobię. Nim dotarliśmy do celu – pięknej polany przy prastarym dębie czekały nas kolejne ,,starcia”: z musztrą, szyframi, ,,losowanym” opowiadaniem oraz gawędą.
Wszystkie zadania zastępy wykonały na bardzo wysokim poziomie i do końca nie wiadomo było, który z nich zwycięży.
Nigdy nie wiadomo, co się nam w życiu przydarzy. Terenowa gra harcerska poprzez zabawę kształtuje praktyczne umiejętności oraz ułatwia odnoszenie sukcesów w dorosłym życiu.
Podziękowania składam szczególnie starszym harcerkom, które bardzo zaangażowały się w przygotowania do rajdu, wymyśliły większość zadań oraz stały na poszczególnych punktach. Dziękuję także opiekunom harcerskim – na których pomoc zawsze mogę liczyć.
Drużynowa

